Tomasz Moskwa zaskoczył siebie, rywali i wygrał turniej nr 6

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Tomek MoskwaOstatni dzień lutego okazał się bardzo szczęśliwy dla Tomasza Moskwy. Zawodnik ten niespodziewanie wygrał VI turniej z cyklu „Nie lubię poniedziałków. W finale wyprzedził Witolda Hajduka, Oskara Dacko i Sebastiana Krupę (tym razem grano do dwóch).

Tomek grywał już w poprzednich edycjach poniedziałkowych zawodów, ale zwykle zajmował miejsca w środku stawki.

– Licząc wszystkie edycje, w jakich brałem udział był to w sumie dla mnie dopiero trzeci finał. Samodzielnie wygrałem po raz pierwszy. Wcześniej udało mi się to, gdy grałem w parze z Robertem Pecką. Raz w finale przegrałem z Michałem Solińskim – wspomina bohater wieczoru.

Tomek mocno pomagał szczęściu, czego przykładem był półfinał, w którym mierzył się z Karolina Pikul (najlepsza w turnieju nr 4), Oskarem Dacko i Mirosławem Dąbrowskim. – Pierwsza punkt zdobyła Karolina. Potem do stołu podszedł Mirek. Spudłował, ale zostawił trudny układ, bo bile stały w jednym skupisku.. Właściwie nie było co wbijać, więc uderzyłem na aferę i wyszło z tego kombi – śmieje się Tomek.

Kolejny punkt zdobył Oskar, a zaraz po nim Tomek. Aby to zrobić wystarczyło mu... jedno uderzenie. – Trafiłem dziewiątkę z rozbicia i mogłem się szykować do finału – komentuje Tomek, który awansował wspólnie z Oskarem.

W drugim półfinale Witek i Sebastian zdystansowali Daniela Muchę i Piotra Nowaka. – W finale jako pierwszy punkt zdobył Sebastian. Trafił kombi. Potem do stołu podszedł Witek, ale długo nie pograł, a mnie się ustawiło kombi z dwójki na dziewiątkę. Zaryzykowałem i się opłaciło. Miałem pierwszy punkt – mówi Tomek, który za kilka chwil poszedł za ciosem, po tym, gdy dziewiątki nie trafił Witek. Tym razem pokazał zimną krew i precyzję. – Bila była przyklejona do bandy. Do łuzy było daleko, ale przymierzyłem i wpadło – komentuje zwycięzca.

Tym razem rywalizowało dwudziestu zawodników, w tym jedna bilardzistka, wspomniana Karolina. Niestety, za tydzień nie zobaczymy jej już w akcji (oprócz zwycięstwa, wywalczyła dwa drugie miejsca). W tym tygodniu „Karolcia” wsiada z córka „Nelą” do samolotu i wraca do Anglii, gdzie na swoje dziewczyny czeka Grzesiek, stęskniony mąż i ojciec.

W Jackpocie nic nowego, poza tym, że za tydzień do wygrania znów będzie kilkadziesiąt złotych więcej. Tym razem wylosowany został Sebastian Krupa. Rozbił konkretnie, ale nieco przesolił, bo oprócz bili kolorowej do łuzy wpadła także biała.

Turniej numer 7 w kolejny poniedziałek. Początek – godzina 17.45. Zapraszamy

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.