Robert najlepszy w piątym turnieju NLP

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Mamy czwartego zwycięzcę w obecnej edycji zawodów „Nie lubię poniedziałków”. Turniej nr 5Robert Pecka wygrał Robert Pecka, który w emocjonującym finale okazał się nieco lepszy od Bartosza Szymanowskiego.

 

Swą drogę do ostatecznego triumfu Robert rozpoczął od wolnego losu w pierwszej rundzie. Co ciekawe, w kolejnych musiał walczyć tylko z trzema bilardzistami; w drugiej rundzie pokonał Sławomira Bratka, w trzeciej Witolda Hajduka, w ćwierćfinale jeszcze raz Bratka, a w półfinale ponownie Hajduka.

Bartek nagrał się więcej, mając po drodze bardziej zróżnicowaną grupę rywali. Po wolnym losie w pierwsze rundzie trafił na nieobliczalnego Mariusza Śledzianowskiego i od razu był zmuszony przełknąć gorycz porażki. Oznaczało to, że jeśli ma wrócić na prawą stronę drabinki turniejowej, na lewej stronie będzie musiał wygrać dwa mecze. Poradził sobie z wyzwaniem – najpierw znalazł sposób na Janusza Stawarza, następnie na Bartosza Drążka.

Po powrocie na prawą stronę trafił na Bartłomieja Szkołuta. Ten ostatni błyszczał na początku edycji, trzy razy był w finale, dwa z nich wygrał, ale ostatnio spuścił nieco z tonu. Bartek wygrał i w półfinale stanął naprzeciw Sebastiana Krupy, czyli zawodnika, który przed każdym turniejem należy do faworytów. -  Sebastian to oczywiście dobry zawodnik ale tak się jakoś składa, że akurat z nim mam całkiem dobry bilans gier. Tym razem też udało się wygrać – komentował Bartek, który w finale zameldował się nie po raz pierwszy i miał wszelkie dane ku temu, aby rozstrzygnąć go na swoją korzyść.

Przed ostatnią partią prowadził wysoko, bo sześcioma oczkami (przypominamy, że w tej edycji obowiązuje formuła, iż 1, 3, 5 punktów zdobywa się za wbicie bil nr 1, 5 i 9). – Byłem już blisko w najważniejszych momentach narobiłem błędów i oczywiście zapłaciłem za to. Mecz  mi uciekł – podsumował Bartek.

- To nie ja wygrałem, tylko Bartek przegrał. Można powiedzieć, że podał mi rękę w ostatniej chwili, z czego skorzystałem – podkreślił skromnie Robert.

 

Jeśli chodzi o jackpota, wygrana pieniężna znów urosła i czeka na szczęśliwca, który będzie umiał „z kija” skończyć partię w 9-bil. Tym razem szansę na to otrzymał Witek Hajduk. Po rozbiciu mógł kontynuować grę, ale układ miał skomplikowany. Nie poradził sobie z sytuacją i szybko zakończył zabawę.

W najbliższy poniedziałek turniej nr 6. Początek – godzina 18. Serdecznie zapraszamy!  

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.