Sebastian wraca do gry. Wygrał siódmy turniej

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Seba i BartoszSebastian Krupa po raz pierwszy w obecnej edycji turnieju „Nie lubię poniedziałków” zameldował się w finale i od razu go wygrał. W głównej rozgrywce zawodów nr 7 pokonał Bartosza Szymanowskiego.

Sebastian w pierwszej rundzie miał wolny los, a w drugiej nieoczekiwanie ustąpił pola Bartoszowi Drążkowi.

Na lewej stronie drabinki turniejowej stoczył aż trzy mecze, ale raczej łatwo pokonywał kolejnych przeciwników. Byli to kolejno Sławomir Bratek (tydzień temu w finale), Roman Gałuszka i Dariusz Bigdoń.

Po powrocie na prawą stronę, w ćwierćfinale znalazł sposób na Łukasza Pasternaka, a w półfinale na Bartłomieja Szkołuta, lidera klasyfikacji generalnej.

Bartek Szymanowski po drabince turniejowej kroczył tylko w jedną stronę; po wolnym losie w pierwszej rundzie pokonywał kolejno Mariusza Śledzianowskiego, Janusza Stawarza (wygrał zawody przed tygodniem), Sebastiana Hołówko i Roberta Peckę. – Z wygranej z Robertem najbardziej się  cieszyłem, bo z nim nigdy nie jest łatwo, o czym wiele razy wcześniej się przekonałem – stwierdził Bartek.

W finale Sebastian dość szybko wypracował sobie niewielką przewagę, która w trzeciej partii była już konkretna. – Mogłem jeszcze wrócić do meczu, ale biała ustawiła się niezbyt ciekawie. Miałem do wyboru dwa trudne uderzenia. Wyszło tak, że biała wpadła mi do łuzy i  było po wszystkim – komentował Bartek, który jednak namówił Sebastiana, aby dla rozluźnienia zagrać jeszcze partię numer 4.

Po finale Sebastian jak zwykle był sobą, nie pozował na bohatera i komentował wydarzenia w swoim skromnym, lapidarnym stylu. - Niewiele mogę powiedzieć o swojej grze, formie i rywalach. Myślę, że chwilami było dobrze, chwilami miałem trochę szczęścia, albo przeciwnicy pomagali – uśmiechał się „Seba”.

Do śmiechu za bardzo nie było Witoldowi Hajdukowi (zakończył turniej na ćwierćfinale przegrywając z Robertem Pecką), ponieważ po raz drugi z rzędu dostał okazję wygrać Jackpota, i po raz drugi nic z tego nie wyszło. Po rozbiciu biała wpadła do łuzy i było po frytkach.

Turniej nr 8 już w marcu, konkretnie szóstego. Początek zabawy – godzina 18. Zapraszamy!

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.