Dawid Mastej wygrywa IX turniej

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Dawid MastejMocny come back Dawida Masteja. Dariusz Bigdoń też miał dzień.

Dawid Mastej wygrał IX turniej z cyklu „Nie lubię poniedziałków”. W finale zawodów pokonał nieznacznie Sebastiana Krupę.

 

W tej edycji Dawid po raz pierwszy pojawił się grze dopiero w turnieju nr 8. Jak widać, szybko wrócił na odpowiedni poziom i za drugim podejściem okazał się już najlepszy. – W ostatnich miesiącach niewiele grałem.

Najpierw wyjechałem turystycznie do Hiszpanii. Ostatnio dwa tygodnie spędziłem w Białymstoku u koleżanki. Tam zagrałem w dwóch turniejach u chłopaków z Elidy, no i w końcu postanowiłem spróbować wrócić do poniedziałkowych turniejów w Ósemce – wyjaśnił Dawid.  

Drogi do finału nie miał bezkolizyjnej. Po wolnym losie w pierwszej rundzie trafił na Bartłomieja Szkołuta i nie poradził sobie z liderem rankingu. Prowadziłem do czwartej partii, ale Bartek na koniec wbił dziewiątkę na remis, a wiadomo, że regulamin w takiej sytuacji premiuje goniącego wynik – zaznaczył Dawid.

Na lewej stronie drabinki turniejowej Dawid musiał stoczyć trzy mecze. Zostawiał w pokonanym polu kolejno Łukasza Puszkarewicza, Kazimierza Wójcika i Piotra Nowaka. W ćwierćfinale poradził sobie z Jerzym Gonetem (wygrał przed tygodniem), a w półfinale Jakuba Mierzwę.

Sebastian po wolnym losie w pierwszej rundzie ograł Sławomira Pasternaka, Piotra Nowaka, Bartosza Szymanowskiego i w półfinale Dariusza Bigdonia. – Tym razem trafiałem przeważnie na niżej notowanych przeciwników i wygrywałem raczej beż większych kłopotów – oceniał „Seba”.

Warto jednak poświęcić kilka słów Darkowi Bigdoniowi, bo zrobił w poniedziałek małą furorę. Po porażce w drugiej rundzie z Robertem Pecką, na lewej stronie drabinki umiał wygrać z faworyzowanymi Januszem Stawarzem, Witoldem Hajdukiem, a ćwierćfinale sprawił niespodziankę nr 3, rewanżując się za przegraną Robertowi. – Jak wygrałem tyle meczów? Normalnie – śmiał się Dariusz, który dopisał do swego konta 14 punktów i tym samym umocnił się w dziesiątce rankingu.

W finale od mocnego uderzenia rozpoczął Sebastian - przy rozbiciu w pierwszej partii wbił bile nr 9. Oznaczało to, że „Seba” wygrywał na dzień dobry 6:0. – Potem Dawid skończył układ w dwóch podejściach i mieliśmy remis. W trzeciej partii zanotowano wynik 3:3, co zapowiadało na koniec nie lada emocje. – Pierwszy zdobyłem punkty, Sebastian zrobił bodajże dwa błędy i w miarę pewnie skończyłem mecz – podsumował Dawid, który zwycięstwo zadedykował Patrycji, swojej sympatii. – Miała przyjść na turniej, ale coś ja zatrzymało – uśmiechał się bohater wieczoru.  

 

Szansę na konkretną wypłatę w jackpocie otrzymał Jakub Mierzwa. Starannie ułożył sobie bile, ale rozbił zbyt słabo, bile nie rozeszły się po stole, żadna nie dotarła do łuzy i było po herbacie.

Za tydzień ostatni przed Mastersem, dziesiąty turniej eliminacyjny. Początek – godzina 18. Zapraszamy!

tor 

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.