Robert najlepszy w drugim turnieju NLP-25 lat

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

RobertBłyskawiczny finał, czyli Robert Pecka wygrywa turniej NLP

Robert Pecka wygrał II turniej z cyklu „Nie  Lubię Poniedziałków”. W efektownej grze w finale pokonał Bartłomieja Szkołuta. – Mogę zażartować, że w tym meczu po raz pierwszy w życiu byłem w stu procentach zadowolony ze swoich rozbić – skomentował główną rozgrywkę bohater wieczoru.

W drodze do finału Robert pokonał po 3:1 Janusza Stawarza i Bartosza Drążka (wygrał zawody nr 1). W trzeciej rundzie obejrzeliśmy mecz, który można było nazwać „dawnych wspomnień czar”, bo naprzeciw Roberta stanął Robert Pietrzyk. Obaj panowie wbijali kulki w rzeszowskim klubie już w początkach jego istnienia, a popularny „Hipek” był w składzie drużyny, która w połowie lat 90-tych zdobywała mistrzostwo Polski dla „Ósemki”. – Rzeczywiście, zrobiło się sympatycznie i sentymentalnie. Był to przyjacielski pojedynek, bez, że tak powiem, typowej sportowej agresji – ocenił Robert, który pokonał swego imiennika 3:2.

W ćwierćfinale czekał Sebastian Hołówko, który też urwał Robertowi dwie partie. – Tego meczu nie powinienem, wygrać, ale Sebastian kilka razy podał mi rękę, a przy tym systemie gry błędy drogo kosztują – wyjaśniał zwycięzca, który w półfinale nie musiał się już pocić, bo Dariusza Buczyńskiego ograł 3:0.

Bartek w pierwszy rundzie miał wolny los, ale drugiej trafił wysoko notowanego Jerzego Goneta. Wygrał 3:1. W takim samym stosunki pokonał Sebastiana Hołówko, w ćwierćfinale zmierzył się z Kazimierzem Wójcikiem. Mecz ten był zaskakująco wyrównany, a nestor rzeszowskich bilardzistów doprowadził do partii nr 5. W półfinale znów obejrzeliśmy starcie Szkołut – Gonet. Mecz był bardziej zacięty, niż pierwszy, ale ponownie wygrał „Tofik” (3:0).

Jeśli chodzi o finał to był, być może, najszybszym w historii poniedziałkowych turniejów. – Udawały mi się idealne rozbicia. Kule wpadały do łuz. Także dwójka lub piątka, więc tylko dobijałem następną i kończyłem. Wszystko trwało najwyżej 10 minut – oceniał Robert, który wygrał, rzecz jasna, 3:0.

Więcej emocji mieliśmy w jackpocie, gdzie los wskazał na Bartosza Szymanowskiego. Ten rozbił znakomicie, bile ułożyły się na stole tak, jakby je sobie ktoś ułożył do treningu. Niestety, choć układ był bardzo obiecujący, Bartek pomylił się na „zielonej” i marzenia o rozbiciu banku musiał odłożyć na przyszłość.

Teraz w naszych zawodach nastąpi wakacyjna przerwa. Turniej nr 3 dopiero we wrześniu.

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.