Sebastian Hołówko wygrał po dłuższej przerwie

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

HołówkoSebastian Hołówko zajął pierwsze miejsce w rozgrywanym w naszym klubie Wakacyjnym Turnieju Bilardowym nr 2. W finale zawodów pokonał Bartosza Szymanowskiego.

 

Sebastian wygrał w Ósemce po dłuższej przerwie. Ostatni raz triumfował rok temu w zawodach Masters, wieńczących kolejną edycję turnieju „Nie lubię poniedziałków”.

– W ostatnim czasie trenuję o wiele mniej, bo mam na głowie remont mieszkania, który nie ma końca – żartuje Sebastian, który na początek zawodów pokonał 3:0 Sławomira Bartka, a w drugiej rundzie oddał tylko jedną partię Bartoszowi Drążkowi. W trzeciej rundzie trafił na Krzysztofa Drąkę, czyli bilardzistę, który kiedyś zdobywał dla Ósemki punkty w ekstraklasie. „Kenek” na co dzień mieszka i pracuje w okolicach Nottingham, czyli niedaleko lasów Sherwood,  gdzie legendarny Robin Hood zabierał bogatym, a dawał biednym. – Widziałem jego pomnik - – mówi Krzysztof, który za kilka dni wraca za Kanał La Manche. - Jeśli chodzi o bilard, to w Anglii właściwie nie gram. Jakoś nie mam ochoty, a i czasu za wiele też nie mam.

W Ósemce „Kenek” miał jednak apetyt, aby zajść jak najdalej i z trudem, ale znalazł sposób na Sebastiana (3:2). Ten na lewej stronie poradził sobie ze Sławomirem Bratkiem (3:1) i mógł się szykować do półfinałowej rozgrywki. W niej zmierzył się z Robertem Pecką. Panowie nie oddawali łatwo pola. Pachniało partią nr 5, ale Robert pomylił się na banalnej bili i przegrał 1:3. Po meczu Robert porwał na strzępy folijkę, na której ustawia się „trójkąty” do rozbicia, bo to na niej miała skręcić niefortunna bila. – E tam. Szukałem wymówki, a złość trzeba czasem rozładować – uśmiechał się „Dziadek”

W drugim półfinale „Kenek” mierzył się z Bartoszem Szymanowskim. Był faworytem, pokazał kilka ładnych strzałów, jednak brak treningu dał o sobie znać i górą okazała się solidność Bartka.

W finale, jak to w finale, poziom gry bywał różny, ale emocji nie brakowało. Obaj zawodnicy mieli swoje szanse, ostatecznie Bartek popełnił o ten jeden błąd za dużo i Sebastian mógł zbierać gratulacje za zwycięstwo (3:2). – Nie będę opowiadał, że trafiałem bile nie wiadomo jak. Cieszę się jednak, bo od ostatniej wygranej minęło trochę czasu – podsumował Sebastian.

Jeśli chodzi o jackpot, to w letnim turnieju idzie w nim gra nie o pieniądze, ale, by tak rzec, skromną, ale mocno „oprocentowaną” nagrodę. W pierwszym turnieju nikt jej nie posmakował. Tym razem doszło do degustacji, bo partię „dziewiątki” z rozbicia skończył Bartek. Przy wbijaniu bili nr 4, wychodził na kolejną, ale biała szczęśliwie zahaczyła o bilę nr 9 i z uderzenia wyszło piękne zagranie „kombi”.   

W najbliższy poniedziałek turniej nr 3. Początek – godzina 18. Serdecznie zapraszamy.

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.