Sebastian poszedł za ciosem. Wygrał turniej nr 3

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Hołówko IIISebastian Hołówko wraca do formy. Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie w Letnim Turnieju nr 2, nie miał sobie równych także w kolejnych zawodach nr 3. W finale stoczył zaciętą, ale zwycięską walkę z nieźle dysponowanym Witoldem Hajdukiem.

 

Sebastian od początku zawodów wyglądał na dobrze nastrojonego do gry.

Po wolnym losie w pierwszej rundzie, w kolejnych pokonał po 3:1 Sławomira Pasternaka i Sławomira Bratka. W ćwierćfinale jedną partię oddał Adamowi Cebulakowi, po czym na większy opór natrafił w półfinale, w którym musiał rozegrać pięć partii z Bartłomiejem Szymanowskim. – Szczerze mówiąc, to Bartek powinien wygrać ten mecz. Zrobił jednak dwa grube błędy, jeden na dziewiątce, więc podchodziłem do stołu i skorzystałem z prezentów – przyznał Sebastian.

Witek ostatnio nie tylko imponuje bilardową formą, ale też coraz bardziej postawną sylwetką. To efekt regularnych wizyt na siłowni. Mało tego. Jedyny w gronie rywalizujących nastoletni zawodnik rozpoczął także bokserskie treningi. Rosnące jak na drożdżach mięśnie i siła fizyczna nie przeszkadzają mu być precyzyjnym przy bilardowym stołach.

 Po wolnym losie na dzień dobry Witek pokonał 3:1 Janusza Stawarza (szef klubu przepadł na lewej stronie drabinki, ale wcześniej zebrał sporo braw za efektowne i skuteczne zagrania „skoczkiem”), następnie 3:1 Jakuba Mierzwę. Od ćwierćfinału musiał już rozgrywać po pięć partii; wygrał z Bartoszem Drążkiem, a w półfinale z Jerzym Gonetem. Ten drugi mecz był bliski rozstrzygnięcia w czterech partiach.

– Witek mógł wygrać trzy do jednego, ale nie kalkulował, tylko jak na letni turniej przystało, zagrał po trzech bandach, wystawił mi dziesiątkę i doprowadziłem do remisu. W ostatniej partii zaryzykowałem przy bili numer siedem. Ścięcie mi niby wyszło, ale jednocześnie wpadła biała. Witek wykorzystał szansę. W sumie miał cały czas inicjatywę, więc wygrał zasłużenie – podsumował Jurek.

W finale obaj zawodnicy czuli już trudy całych zawodów. Popełniali błędy, ale mniej ich przydarzało się Sebastianowi. – Prowadziłem jeden zero, dwa do jednego. Chciałem wygrać drugi raz z rzędu, czułem, że stać mnie na to i udało się – dodał Sebastian.

Jeśli chodzi o jackpota, to żaden z osiemnastu bilardzistów nie umiał skończyć dziewiątki z rozbicia. Za tydzień turniej numer 4. Początek rywalizacji – godzina 18. Serdecznie zapraszamy.

 

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.