Kontuzjowany Kołek wygrywa IV Wakacyjny Turniej

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

KołekMariusz grał z kontuzją, ale i tak wygrał

Dawno nie widziany w naszym  klubie Mariusz Kołakowski wygrał Letni Turniej nr 4. W finale pokonał Jakuba Mierzwę, który na ten poziom dotarł po raz pierwszy.

Mieszkający i pracujący w Krakowie Mariusz ostatni raz grał w Ósemce w marcu. Do gry stanął z opaska na kolanie. – Coś mi tam strzyka i boli. Obawiam się, że to łąkotka. Możliwe, że potrzebna będzie artroskopia – komentował swój stan zdrowia popularny „Kołek”.

Po wolnym losie w pierwszej rundzie pokonał 3:0 Dariusza Bigdonia, a w kolejnej rozegrał pięć partii z Bartoszem Drążkiem. W półfinale znów miał z górki, bo ograł do zera Janusza Stawarza. Warto nadmienić, że ten ostatni na lewej stronie drabinki turniejowej wyeliminował Sebastiana Hołówkę, który triumfował w dwóch poprzednich zawodach.

Jakub na dzień dobry pokonał 3:0 Bartłomieja Szymanowskiego, by następnie przegrać 1:3 z Sebastianem Krupą. Na lewej stronie Kuba po 3:1 pokonał Sławomira Bratka, Bartka Drążka i mógł się szykować do półfinału. Ponownie trafił na Krupę. Początkowo dominował „Seba”, ale Kuba wrócił do gry udanym zagraniem kombi, a w decydującej, piątej partii wykazał więcej precyzji. – Przeciwnik trafiał ważne bile i tyle – podsumował Sebastian, który także miał sporą przerwę w grze. – Akurat w poniedziałki wypadały mi ostatnio różne dodatkowe obowiązki. Między innymi kiszenie ogórków – śmiał się Sebastian.

Finał był ciekawy. „Kołek” wygrał otwierającą partię, ale po chwili było już po równo. Jakub nie poszedł za ciosem, zaczął się mylić i wydawało się, że przegra 1:3. Mariusz sknocił jednak prostą bilę meczową i potrzebna była partia nr 5. Kiedy na stole została bila nr 9 przy stole był Kuba. Bila stała blisko łuzy, ale do jej wbicia potrzebne było ostre ścięcie. Niełatwe, ale też nieprzesadnie trudne. Jakub „przeciął” i za moment ścinać musiał „Kołek”. Przy uderzeniu mocno zakręcił dłonią, bila zatrzepotała w łuzie, ale w końcu wpadła. – Mogłem to wygrać wcześniej, ale w piątej partii myślałem, że już po mnie. Nie było lekko, bo czuję to kolano. Muszę zrobić porządne badanie – dodał bohater wieczoru.

- Byłem pierwszy raz w finale. Ręka przy uderzeniach mi się raczej nie trzęsła. Stres jednak był i jakoś tak dziwnie wpłynął na nogi – wyjaśniał po wszystkim Jakub.

Jeśli chodzi o Jackpota, tym razem nikt nie skończył partii z kija. Za tydzień zawody nr 5. Serdecznie zapraszamy!

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.