Sebastian Hołówko wygrał VI turniej „NLP – 25 lat”

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

S HołówkoSebastian Hołówko, który nie uczestniczył w dwóch poprzednich turniejach „Nie lubię poniedziałków – 25 lat”, wrócił do akcji i okazał się najlepszym bilardzistą zawodów nr 6. W finale pokonał Jerzego Goneta.

 

Sebastian nie miał łatwo już w pierwszej rundzie, bo musiał stoczyć pięć partii z Jakubem Mierzwą. W kolejnym meczu miał dla odmiany o wiele łatwiej. Rywalizował z Bartkiem Szkołutem, który swego czasu odnosił wiele sukcesów w naszym turnieju, jednak nie pozwolił mu wygrać ani jednej partii.

W trzecim meczu „Seba” trafił na Dariusza Bigdonia. To zawodnik nieco niżej notowany, ale stawił zacięty opór i przegrał tylko 2:3.W meczu ćwierćfinałowym Sebastian pokonał 3:1 Tomasza Moskwę, a w półfinale po zaciętym meczu znalazł ostatecznie sposób w na Sławomira Bratka (w ćwierćfinale niespodziewanie wyeliminował Roberta Peckę, ogrywając go 3:1).

Jurek Gonet, który w niedzielę zajął drugie miejsce w turnieju rozegranym w Jarosławiu, na dzień dobry wypunktował Adama Cebulaka (3:1), ale w drugiej nie sprostał Sebastianowi Krupię (1:3) i musiał się ratować na lewej stronie drabinki turniejowej. Tam miał początkowo z górki bo w meczach z Jakubem Mierzwą i Mariuszem Śledzianowski stracił w sumie tylko jedna partię. W meczu dającym awans do ćwierćfinału nie miał już łatwo, ale w końcu złamał opór Sławka Pasternaka (3:2).

W meczu o półfinał „Jerry” skrzyżował rękawice z Witoldem Hajdukiem, liderem klasyfikacji generalnej, zwycięzcą turnieju nr 4. Mecz był ciekawy, każdy zawodnik miał swoje szanse na zwycięstwo, ale o ten jeden błąd mniej popełnił Jurek i mógł się szykować do meczu z Piotrem Nowakiem. Ten drugi był autorem bodaj największej niespodzianki, bo tak trzeba nazwać wygraną do zera z Sebastianem Krupą. – Nie lekceważyłem przeciwnika, ale czułem, że dam sobie radę i w sumie dość pewnie wygrałem, tracąc tylko jedną partię – ocenił Jurek.

Finał został rozegrany w okolicach godziny 23. Mimo wspomnianej nieobecności w ostatnich turniejach, Sebastian Hołówko trzymał fason do końca turnieju i tym samym wygrał finał w ekspresowym stylu (3:0). – To chyba moja najszybsza porażka. Mecz nie trwał nawet dziesięciu minut. Byłem ze dwa razy przy stole, ale układ bil był trudny nie potrafiłem przedłużyć gry – podsumował „Jerry”.

- Nie będę ściemniał. Dobrze mi się grało, choć nie w każdym meczu było aż tak łatwo – stwierdził „Seba” (drugi finał w tej edycji, pierwsza wygrana), który miał szansę, aby wyjść z naszego klubu w jeszcze lepszym humorze. Mamy na myśli Jackpota, do którego został wylosowany. – Rozbiłem niby nie najgorzej. Jedna bila wpadła do łuzy, ale co z tego, skoro jedynka była schowana. Coś tam próbowałem robić, ale nic z tego nie wyszło – dodał bohater wieczoru, który dzięki 20 zdobytym punktom, wrócił do pierwszej dziesiątki rankingu zawodów.

Liderem rankingu pozostał Witek Hajduk (82 pkt.), który wyprzedza Roberta Peckę (80), Sebastiana Krupę (68) i Jurka Goneta (66). W najbliższy poniedziałek siódmy turniej (godz. 18). Serdecznie zapraszamy!

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.