Sebastian szedł jak burza, ale ostatni cieszył się Arek

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Nawojski ArekArkadiusz Nawojski zgarnął główną pulę w trzecim turnieju „Nie lubię poniedziałków – 3x9”. W finale zawodów pokonał Sebastiana Hołówkę. To jego trzeci triumf w historii występów w NLP. Miejsce Arka w finale to mała niespodzianka, ponieważ kilka poprzednich edycji NLP traktował po macoszemu i pojawiał się w Ósemce od przypadku do przypadku.

– Grać w bilard nie przestałem, ale w poniedziałkowym turniejach brałem udział mniej więcej raz na pół roku. Teraz jestem w Ósemce co tydzień – zaznacza bohater wieczoru, który w turnieju n1 i 2 zajmował odpowiednio 5. i 7. miejsce.

 

Wydawało się, że Arek nie poszaleje i tym razem. Wskazywał na to jego występ w pierwszym meczu, w którym dostał szkołę od Janusza Stawarza (2:8). – Każdy błąd, jakie zrobiłem, drogo mnie kosztował, bo Janusz trafiał. Nie miałem wiele do powiedzenia – przyznaje Arek, który na lewej stronie drabinki turniejowej szybko nabrał pewności siebie, pokonując nie byle kogo, bo Roberta Peckę (8:4), a następnie Łukasza Pasternaka (8:6). – Spiąłem się, starałem nie robić głupot. Z Łukaszem jednak było ciężko. Decydowała ostatnia partia. Było trochę odstawnych, ale w końcu udało mi się skończyć mecz – mówi Arek. Po powrocie na prawą stronę ograł 8:3 Grzegorza Marca, a następnie 8:4 Bartłomieja Szkołuta.

Droga Sebastiana do finału była prostsza i efektowniejsza. „Seba” od razu wszedł na wysokie obroty i kolejnych przeciwników szybko odprawiał z kwitkiem. Dominikowi Krzyśko oddał trzy punkty, wysoko notowanemu Witoldowi Hajdukowi tyle samo, Grzegorzowi Gwizdakowi dwa, a w półfinale pokonał do czterech Jerzego Goneta.

Po takim pokazie siły „Seba” wyglądał na mocnego faworyta finału. W bilardzie nic jednak nie jest pewne, przedmeczowe typowania nierzadko biorą w łeb. I tak było tym razem. Arek wygrał, co może nie jest sensacją, ale już rozmiary zwycięstwa ocierają się o takie miano. Otóż Sebastian ugrał tylko punkt. – Mecz wyglądał trochę jak ten, który zagrałem z Januszem – podkreśla Arek. – Różnica była taka, że teraz to mnie udawało się punktować po błędach Sebastiana. Nie zrobił ich wiele, ale starałem się je maksymalnie wykorzystywać i wyszło w sumie całkiem nieźle – podsumował Arek.

Jeśli chodzi o Jackpota, to tym razem nie podziało się nic ciekawego (tydzień temu Arka dzieliły trzy bile od rozbicia banku). Wylosowany został Piotr Nowak, ale w tym czasie nie był już obecny w naszym klubie. Zgodnie z regulaminem kolejnego zawodnika nie losowano.  Następny turniej i Jackpot dopiero 26 lutego. Przerwa spowodowana jest turystycznym wyjazdem Janusza Stawarza. Szef klubu będzie wypoczywał wraz z rodziną na wyspach położonych na Oceanie Indyjskim. Ósemka swych podwoi nie zamyka. Niemal do końca lutego rządzić w niej będzie sympatyczny Robert „Dziadek” Pecka. Zapraszamy!

Udostępnij
Copyright © 2018 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.