Znów gramy w poniedziałki. Mirosław Dąbrowski wygrał turniej nr 7

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

MirekPo kilkutygodniowej przerwie wznowiona została edycja turniejów „Nie lubię poniedziałków – oczko”. W zawodach numer 7 najlepszy okazał się Mirosław Dąbrowski, który w finale pokonał Grzegorza Gwizdaka. Grzesiek już w pierwszej rundzie miał pod górkę, ponieważ z Bartoszem Drążkiem musiał rozegrać pięć partii. W drugiej rundzie emocji nie było, bo Sławomir Pasternak przegrał z Grześkiem 0:3. W trzecim meczu późniejszy finalista stoczył zaciętą walkę z Sebastianem Krupą, którego ostatecznie pokonał 3:2.

W ćwierćfinale znów wygrał do zera, tym razem z Januszem Stawarzem, by w półfinale trafić ponownie na Sebastiana. Tym razem potrzebował czterech partii, aby postawić na swoim.

Mirek także doszedł do finału bez porażki. Początkowo szedł jak burza. Na dzień dobry nie stracił żądnej partii w starciu z Jerzym Gonetem. W takim samym stosunku wygrał z Adamem Cebulakiem, a rzecz powtórzył także w meczu z Piotrem Nowakiem. W ćwierćfinale „Miro” zmierzył się ze Sławkiem Pasternakiem, który ani myślał oddawać pole faworytowi. Przy stanie 2:2 rozpoczęła się wojna nerwów.

- Sławek grał bardzo dobrze i w pewnym momencie pomyślałem, że to przegram – powiedział Mirek. – W piątej partii miał układ do skończenia, ale się pomylił. Ja też nie skończyłem, potem miałem kolejną szanse, ale znów nie trafiłem. Szczęście polegało na tym, że bila schowała mi się za czarną. Gdyby w całości się schowała, Sławek miałby wedle zasad możliwość oddania mi uderzenia. Minimalnie jednak szła i nie musiałem grać. Sławek zaliczył bile, ale nie trafił, wystawił mi łatwe grę i skończyłem partię

W półfinale Mirek zaliczył czwarte w tym turnieju zwycięstwo do zera. Tym razem wypunktował tak Jana Cyrula i rozpędzony ustawił sobie także spotkanie finałowe. – Prowadziłem z Grześkiem dwa do zera. Trzecią partię przegrałem, ale w czwartej skończyłem układ od dwójki – podsumował bohater wieczoru. 

W Jackpocie było tak, jak przed wspomnianą przerwą turniejową. Los wskazał na Janusza Stawarza. Tym samym szef Ósemki, który niedawno powrócił z kilkutygodniowych wczasów na Filipinach, miał szansę nieco zamortyzować wydatki na dalekowschodnie wojaże. Po rozbiciu miał prawo kontynuować grę, ale musiał zagrywać na bandę. Brakło dokładności i pokaźna wygrana będzie do wzięcia za tydzień.

Turniej nr 8 rozpocznie się tradycyjnie o 18. Zapraszamy!

Udostępnij
Copyright © 2019 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.