Niespodzianka w drugim turnieju Sobieski Cup

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

P5210277Lista zwycięzców poniedziałkowych zawodów poszerzyła się o nowe nazwisko – II turniej z cyklu „Nie lubię poniedziałku – Sobieski Cup” wygrał Janusz Stawarz. Szef naszego klubu postanowił skończyć z przesadną gościnnością i zadbał o własny splendor. W drodze do finału nie zanotował żadnego potknięcia – pokonał kolejno Krystiana Tanasiewicza (3:2), Huberta Pituchę (3:2), Adama Wisza (3:2), Jacka Kozaka (3:2), Pawła Plisia (3:1). W finale ponownie naprzeciw siebie stanęli pracodawca z podwładnym, ponieważ Janusz ponownie musiał skrzyżować rękawice z Adamem.

Szef „Ósemki” potrafił doprowadzić rzecz do końca i wygrał pewnie 3:1. Adam nie robił z porażki tragedii. – Wygrał lepszy – przyznawał po finale.

– Byłem na obozie kondycyjnym w Czudcu u mamy i stąd taka forma – śmiał się Janusz. – A poważnie mówiąc, więcej ostatnio trenuję. Gram też w każdym poniedziałkowym turnieju. Dobrych zawodników dookoła nie brakuje i mecze z nimi dużo dają. Dziś wygrałem, bo miałem trochę farta, ale też pokazałem trochę dobrej gry.

„Czarnym koniem” turnieju okazał się Paweł Pliś, który po raz pierwszy zameldował się w półfinale. Po drodze do niego znalazł sposób na Roberta Peckę, Kingę Stawarz, a ćwierćfinale dostał prezent od Piotra Bujnego, bo ten oddał mecz walkowerem. W meczu o finał "Chucher", zwanym też z angielska „Czaczerem”, walczył dzielnie, ale tym razem górą okazała się klasa rutyniarza czyli Janusza.- Po prostu miałem dobry dzień, dobrze się czułem i dlatego zaszedłem dalej, niż zwykle. W ćwierćfinale Piotrek oddał mecz walkowerem, ale i tak bym go przerysował – żartował Paweł.
Rodzina Stawarzów miała tym razem na podium dwóch przedstawicieli, bo drugie trzecie miejsce zajęła Kinga Stawarz. W półfinale z Adamem przegrała 1:3, ale mecz nie był jednostronny. Inna rzecz, że partia nr 4 trwała moment tylko, bo Adam wbił dziewiątkę „z rozbicia”.

Warto dodać, że na pozycji 5 oprócz Bujnego, uplasowali się Mariusz Kołakowski, Jakub Dobrowolski, Jacek Kozak.

Krzysztof Śliwiński, triumfator turnieju inaugurującego drugą edycję, tym razem zajął dziewiąta lokatę; na lewą stronę drabinki wysłał go najwyższy zawodnik turnieju czyli Mariusz Kołakowski (3:1). Tam z kolei lepszy od „Śliwy” okazał się Jacek Kozak (3:2).

Za tydzień turniej numer 3. Początek tradycyjnie o godzinie 18. 

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.