Jakub Zaborniak po raz drugi

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

PA200104.jak-zmniejszyc-fotke plJakub Zaborniak mówi, że nie trenuje ostatnio, że nie gra jeszcze tego co kiedyś, ale mimo to pokazuje niezłą formę. Podobnie jak tydzień temu, wyszedł z naszego klubu bardzo zadowolony – bo znów okazał się najlepszy w turnieju „Nie lubię poniedziałków – 9-bil”. W finale trzecich zawodów pokonał Janusza Stawarza.

- Nawet mi szło, nie powiem. Straciłem bardzo niewiele partii – mówi zawodnik, który jak się można domyśleć, nie musiał odwiedzać lewej strony turniejowej drabinki. W drodze do głównej rozgrywki pokonywał 3:0 Witolda Hajduka (tydzień temu spotkali się w finale), 3:2 Jerzego Goneta i dwukrotnie po 3:1 Dawida Masteja.

Janusz Stawarz nie miał tak łatwo. Na dzień dobry wygrał wprawdzie 3:1 z Pawłem Plisiem, ale w drugiej rudzie uległ 2:3 Dawidowi Mastejowi. – Dawałem jeden fora, a na tak krótkim dystansie to niemało – zaznacza szef Ósemki.

Na lewej stronie Janusz pokonał Mariusza Śledzianowskiego 3:2, potem znalazł sposób na groźnego Krystiana Tanasiewicza (3:2) i ograł 3:1 Marcina Kosterę. W półfinale stoczył zacięta walkę z Sebastianem Krupą, pokonując go 3:2.

W finale na pozór emocji wiele nie było – Jakub wygrał 3:0. - Wynik sugeruje, że dostałem baty, ale w każdej partii miałem swoje szanse. Wbijałem sporo bil, ale nie udawało się postawić kropki nad i. A Jakub jest po prostu za dobry, żeby nie wykorzystać błędów, szczególnie w końcówkach partii – wyjaśnia Janusz.

Scenariusz finału potwierdza bohater wieczoru. – Dobrze mi się grało, ale mecz finałowy był rzeczywiście wbrew pozorom dość wyrównany. Janusz nie kończył, więc podchodziłem do stołu i udawało się wbić tych parę bil. Po prostu wykorzystywałem błędy rywala. Tak to jest w bilardzie – mówi Kuba, który swego czasu grał w niższych ligach niemieckich, a ostatnio znów ma sporo do czynienia z językiem naszych zachodnich sąsiadów. – Rozpocząłem studia. Jestem na pierwszym roku germanistyki - informuje lider klasyfikacji generalne po trzech turniejach.

Tradycyjnie przed półfinałami odbyło się losowanie zawodnika, który miał szanse wygrać tak zwanego Jack Pota. Okazję, aby wzbogacić się o ponad sto złotych otrzymał Sławomir Pasternak. Chciał bardzo skończyć partię z kija, ale przesolił już na starcie – skiksował w czasie rozbicia pieniądze zostały w banku.

Tym razem w turnieju rywalizowało szesnaście osób. Za tydzień zapraszamy na zawody nr 4. Początek zmagań, jak zwykle, o godzinie 18. 

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.