Tomek i Bartek wygrali II turniej z cyklu NLP

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Duet Tomasz Kapłan/Bartosz Bielec zajął pierwsze w miejsce w rozgrywanym w naszym klubie turnieju z cyklu „Nie lubię poniedziałków – Pary 2014”. W finale pokonali 4:2 parę Krystian Tanasiewicz/Janusz Stawarz.

Losowanie sprawiło tym razem, że z miejsca znany był zdecydowany faworyt rywalizacji. Tomek z Bartkiem mieliby szansę na dobry wynik nawet Mistrzostwach Polski Par. Nie znaczy to jednak, że inni zawodnicy przestraszyli się utytułowanych rywali. Już w pierwszym meczu twardy opór późniejszym zwycięzcom stawili Robert Pecka i nastoletni Witold Hajduk.
– Tomek nie wszystko wbijał, a nam chwilami szło całkiem fajnie. Witek trafiał i niewiele brakowało, żeby był remis po trzy i doszło do siódmej partii – uśmiechał się Robert starszy od swego partnera o dobre 30 lat.
W kolejnych rundach faworyci zawodów pokonali bez straty partii Jakuba Kurowieckiego/Sebastiana Kądzielę oraz Marcina Kosterę/Romana Gałuszkę. W półfinale dwie partie w starciu z nimi wyrwał duet Adam Wisz/Dariusz Bigdoń (po porażce 3:4 w III rundzie z Tanasiewiczem i Stawarzem pewnie uratowali skórę na lewej stronie drabinki, gromiąc 4:0 duet Kurowiecki/Kądziela). Darek po raz drugi z rzędu zameldował się na tym samym trzecim miejscu. – Darek był zadowolony z wyniku, ja też nie narzekam. Walczyliśmy, a mecz mógł potrwać nawet dłużej. Darek miał kombi w szóstej partii i gdyby trafił byłby remis po trzy. Z drugiej strony nie ma co się oszukiwać, taka para jak Tomek i Bartek to jednak bardzo wysoka półka – komentował Adam.
Para Tanasiewicz/Stawarz także dotarła do finału bez porażki; oprócz wspomnianego wyżej meczu ogrywała duety Sebastian Zieba/Łuczak (4:2) i w półfinale Marcin Kostera/Roman Gałuszka (4:1).
Wielki finał rozpoczął się przed północą. Krystian i Janusz nie oddawali łatwo pola, ugrali dwie partie, ale to faworyci nadawali ton grze i w końcu postawili kropkę nad i. – Z tego turnieju na pewno zapamiętam losowanie. Lepszego nie mogło być – śmieje się Tomek. – Wygraliśmy niby pewne, ale ze dwa razy pachniało siódmą partią. Najbliżej remisu było rzeczywiście pierwszym meczu. Robert z Witkiem stawiali opór. W finale też mogliśmy mieć trudniej, bo Krystian w szóstej partii nie wbił łatwej siódemki.
Bodaj po raz pierwszy nie doszło do ataku na sumę zgromadzona w puli Jack Pota (trzy tysiące złotych). Ciekawostkę stanowi fakt, iż tak, jak tydzień temu, znów został wylosowany Mariusz Frącek. Zawodnik z Leżajska musiał jednak wcześniej wracać do domu i nie miał tym razem okazji do zagrania partii życia.
Za tydzień w poniedziałek turniej nr 3. Początek, jak zwykle, o 19.

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.