Dawnych wspomnień czar, czyli „Kołek” lepszy od „Kenka”

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Kołek i KenekMariusz Kołakowski wygrał czwarty turniej z cyklu „Nie lubię poniedziałków” W finale pokonał Krzysztofa Drąkę.Obu panów dawno nie widziano w Ósemce. – Ostatni raz grałem w poniedziałkowym turnieju chyba z rok temu. Przyjechałem do Rzeszowa, bo zachorowała mi mama. Przy okazji zajrzałem do klubu, no i udało się wygrać. Nie spodziewałem się, bo nie mam czasu, aby za wiele trenować – mówi Mariusz, który mieszka i pracuje w Krakowie.

Popularny „Kołek” miał w pierwszej rundzie wolny los. Potem poradził sobie z Dariuszem Bigdoniem, ale w trzeciej rundzie uległ innemu staremu wyjadaczowi, Robertowi Pecce. Na lewej stronie drabinki Mariusz pokonał Sławomira Bratka, a po powrocie na prawą stronę ograł Witolda Hajduka i Jerzego Goneta.

W barwach Ósemki, czy Pino Dębica Krzysiek wygrywał mecze w ekstraklasie bilardowej, ale to już historia. Jest na sportowej emeryturze i rzadko sięga po kij. Z rodziną przeniósł się za Kanał La Manche. W turnieju startował dzień po tym, jak wylądował w Polsce. – Mieszkam w okolicach Notthingam. Nie ma czasu na bilard, ale coś tam jeszcze pamiętam – komentował, jak zwykle tryskający dobrym humorem, Krzysiek

„Kenek” na dzień dobry pokonał zwycięzcę ostatniego turnieju Masters NLP, czyli Sebastiana Hołówko. Potem był lepszy od Bartłomieja Szkołuta, Bartosza Szymanowskiego, Sławomira Pasternaka i Sebastiana Krupy. Ten ostatni przegrał walkę o finał trochę pechowo. – Wbijałem czarną. Była niezbyt trudna, ale nie trafiłem, za to biała wpadła do łuzy i było po mnie – skomentował „Seba”.

W finale początek należał do Mariusza. Potem Krzysiek deptał mu po piętach, ale ostatecznie „Kołek” okazał się nieco lepszy. – Nie wiem, kiedy zagram w kolejnym turnieju. Może przerwa nie będzie tak długa, jak ostatnio – podsumował Mariusz.

Wspomniany Bartek Szkołut, który w trzech poprzednich turniejach zawsze meldował się w finale (dwa wygrał), tym razem przepadł na lewej stronie. Z turnieju „wyrzucił” go Sławek Bratek.

Jackpota wylosował tym razem Janusz Stawarz. Szef klubu rozbił mocno, ale sytuację skomplikowała mu postępująca rotacja białej, bo choć jedna z bil wpadła do łuzy, to biała zbliżyła się do jednej krótkiej bandy, a jedynka do drugiej. – Można było kontynuować grę, ale na trafienie bili szanse były niewielkie. Próbowałem coś zrobić, ale bez powodzenia – stwierdził po wszystkim Janusz.

Słowem pula wciąż rośnie i w najbliższy poniedziałek będzie czekać na kolejnego śmiałka. Początek zawodów nr 5 – godzina 18. Zapraszamy!

tor

Udostępnij
Copyright © 2017 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.